Gdzie znajdę przystępnie podane, różnorodne informacje prawne?

Centrum prasowe DZP.

Co się zmieni w zamówieniach publicznych?

15.03.2016

Autorzy:
Katarzyna Kuźma

Przedstawiciele samorządów w przeważającej mierze sprowadzają dyskusję na temat nowego Prawa zamówień publicznych do zagadnień związanych z in house, tymczasem nowelizacja niesie za sobą bardzo istotne zmiany dotyczące zasad udzielania zamówień publicznych –mówi Katarzyna Kuźma z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

DYREKTYWA 2014/24/UE W SPRAWIE ZAMÓWIEŃ PUBLICZNYCH BUDZI NIEUSTAJĄCE KONTROWERSJE. ODNOSI SIĘ WRĘCZ WRAŻENIE, ŻE KAŻDY ROZUMIE JĄ NA SWÓJ SPOSÓB. SZTANDAROWĄ KWESTIĄ, KTÓRA POWODUJE NAJWIĘKSZE SPORY, SĄ ZAMÓWIENIA „IN HOUSE” W GOSPODARCE ODPADAMI. MUSIMY CZY MOŻEMY JE WPROWADZIĆ?

Katarzyna Kuźma, partner w Praktyce Infrastruktury i Energetyki w kancelarii DZP: Faktycznie, propozycja wprowadzenia do ustawy Prawo zamówień publicznych regulacji dotyczących możliwości bezprzetargowego powierzania realizacji zadań publicznych pomiędzy powiązanymi ze sobą kapitałowo jednostkami sektora publicznego (tzw. in house) budzi wiele kontrowersji. Jej zwolennicy przez długi czas posługiwali się w debacie publicznej argumentem, jakoby implementacja instytucji in house była konieczna w związku z rzekomo obligatoryjnymi postanowieniami dyrektywy 2014/24/UE. Argument ten nie jest jednak prawdziwy. Zgodnie z dyrektywą 2014/24/UE, określenie zasad współpracy publiczno-publicznej, w tym ewentualne wprowadzenie zamówień in house, należy do kompetencji wewnętrznych poszczególnych państw członkowskich UE. Dyrektywa wyznacza natomiast wyłącznie minimalne warunki, które muszą być respektowane w przypadku, gdy dane państwo członkowskie decyduje się na wprowadzenie do prawa krajowego tego typu regulacji.

Nic zatem nie musimy. A jeśli tak, to biorąc pod uwagę ogromne znaczenie tego typu regulacji dla całego rynku zamówień publicznych, należałoby w pierwszej kolejności zastanowić się nad celowością ich wprowadzania w polskich warunkach oraz potencjalnymi skutkami regulacji. Chciałabym zwrócić uwagę, iż zgodnie z danymi z 2014 r., rynek zamówień publicznych w Polsce jest wart 230 mld zł, z czego do zamówień o wartości ok. 90 mld zł ustawa Prawo zamówień publicznych nie znajduje zastosowania na podstawie różnego rodzaju wyłączeń, co stanowi prawie 40% tego rynku. In house w proponowanym obecnie kształcie oznaczałby kolejne, ogromne wyłączenie spod zakresu stosowania ustawy, przy czym regulacje te nie dotyczą, wbrew obiegowej opinii, wyłącznie sektora gospodarki odpadami czy nawet szerzej sektora samorządowego. In house może znaleźć bowiem zastosowanie do realizacji w zasadzie wszelkich zadań publicznych (np. dotyczących informatyzacji państwa czy utrzymania dróg) na poziomie zarówno centralnym, jak i samorządowym. Potencjalna skala zjawiska jest zatem ogromna, a co za tym idzie, wymaga szczegółowych analiz –głównie ekonomicznych i społecznych – oraz zastanowienia.

Z prawnego punktu widzenia sprawa również nie jest oczywista. Regulacja o in house w proponowanym kształcie budzi szereg wątpliwości. Poza tym ustawa Prawo zamówień publicznych nie funkcjonuje w próżni. Jest częścią szerszego systemu, a to oznacza, że takie fundamentalne zmiany jak in house muszą być również systemowo analizowane. Z całą pewnością nie wystarczy w tym zakresie przepisanie dyrektywy, bo skutki mogą być katastrofalne. Namawiam więc do refleksji, zwłaszcza że w tym zakresie, jak już wspomniałam, nie jesteśmy ograniczeni żadnymi terminami związanymi z koniecznością implementacji dyrektywy 2014/24/UE, więc możemy sobie pozwolić na pogłębioną analizę problemu i szeroką, merytoryczną debatę zainteresowanych środowisk. Namawiam do tego również samorządy, w praktyce może się bowiem okazać, że in house wcale nie jest panaceum na wszystkie problemy.

Pełna treść artykułu dostępna w załączonym pliku PDF.

Źródło: Przegląd Komunalny, 3/2016